poniedziałek, 20 grudnia 2010

Poczynione obserwacje jednoznacznie wskazują, że jedną z najciekawszych chwil w ciągu całego dnia w przedszkolu jest kilkanaście minut tuż po poobiedniej drzemce. Po kilku chwilach ciszy i relaksu rozpoczyna się prawdziwa wojna o... leżaki. Oczywiście nie każdy bierze w niej udział, jak również nie każdy w niej wytrwa do końca. Zaczyna się od niecierpliwego czekania aż co niektóre śpiochy uwolnią jakiś leżk. Czasem trzeba w uwolnieniu leżaka pomóc: 





Kiedy już wszystkie leżaki są wolne należy w spokoju rozważyć kto, jak,kiedy, który  leżak odstawi na miejsce. Tym zajmuje się wielu specjalistów, co więcej, już w tym wieku widać różnice temperamentów: jedni wolą pomyśleć...



Inni biorą się do roboty...




Jeszcze inni się denerwują...


W końcu jakieś efekty są!
...na szczęście :) 


środa, 8 grudnia 2010

Fajnie jest w przedszkolu – razem z kolegami bawimy się, biegamy, bijemy się,
nie odzywamy się do siebie, i jest w ogóle super zabawa.

( Mały chłopiec z Francji, Mikołajek  R. Gościnnego powiedział to nieco inaczej, bo mówił o wakacjach, ale w zasadzie sens został ten sam:))



(...) z tym właśnie największy kłopot, że jak się człowiek bawi sam, to jest nudno, a jak są inni
to się ciągle sprzeczają.




Nie mogę się oprzeć, cóż, trudno.

Jak tu się oprzeć?
Póki co opieram się o blat.
Blat stołu.



Jak dla mnie...petarda:)

W sali Misiaków regularnie stacjonuje Fryzjer/ by nie powiedzieć Fryzjer-ka/:)
Nawet najbardziej wrażliwa na szczotkę tudzież grzebień Dziewczynka dzielnie poddaje się czesaniu.
Efekt? Jak w tytule ! 

Wiecie, że zęby stukjom?Ha!

To nie W. ciamie, to żęby stukjom.
Że też nie wiedziałam...



- W. czemu tak ciamiesz? 
- To nie ja, to zęby stukjom.


Stukijom czy stukją?
Hmm.../zaduma/


Muszę to przedyskutować z autorem.


 

Na początek...

Zaległości.


Tego się nie da nadrobić.
Cóż, okazało się , że potrafię być stronnicza. Za każdym razem podczas blogowania chciałam pisać tylko o Misiakach, bo jestem z nimi tak dużo i tak często i tyle się dzieje, że gdybym mogła to o nich bym tylko pisała. A tu blog miał być blogiem przedszkolnym, krainowotęczowym, a nie tylko misiakowym...
Ale kto powiedział, że ja nie mogę? Ja nie mogę? Oczywiście, że mogę! Tym oto sposobem zostałm sprowokowana do tego, by wykraść kolejne godziny i tak krótkiej dobie na rzecz misiakowego blogu.
Zatem oto i on! 
Jak zwykle proszę o pomysły, sugestie, uwagi ( konstruktywne oczywiście:)) i zapraszam :)