W miniony wtorek po raz pierwszy wszyszliśmy na przedstawienie teatralne poza murami przedszkola.
Niby nic wielkiego a jednak każdy czuł przełom...było dość emocjonująco mimo,
iż do pokonania mieliśmy zaledwie szerokość podwórka:)
iż do pokonania mieliśmy zaledwie szerokość podwórka:)
Rosyjskie Centrum Nauki i Kultury w Gdańsku
Spektakl kukiełkowy " Gęsi-łabędzie"
Piękne kolory, piękne połączenia, bardzo pomysłowe!
Co najważniejsze: na samym początku zostało po polsku odczytane streszczenie bajki, natomiast całe przedstawienie odbyło się w języku rosyjskim.
Przez pierwsze parę minut dzieci były zdezorientowane, ale, jak już wcześniej pisałam, dzieci nie muszą rozumieć by czuć: świetnie wiedziały, kiedy i co się dzieje na scenie, na twarzach, w oczach można było zobaczyć cały wachlarz emocji, od pełnego rozbawienia po całkowity strach (a nawet płacz).
Aktorki miały bardzo donośny głos i nadzwyczaj ekspresyjnie nim operowały stosownie do treści jak mniemam, bo sama też nic nie zrozumiałam :)
poza 'zdrastwujcie' na dzień dobry ( czy jakoś tak)...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz